Vodia bo praca sama w sobie fajna ale wiadomo że charytatywnie to nikt 8godz dziennie pracował nie będzie
na początku jak tam poszłam to babka mówi że nie podpisuje od razu umowy bo nie wiadomo czy ktoś się nadaję itd, zaczynałam w październiku (miesiąc po mnie doszły jeszcze 2 dziewczyny)i poprosiłam ją czy możemy podpisać umowę od stycznia bo mi to pasowało (mam kasę z kilku innych źródeł i nie mogę przekroczyć pewnego progu więc mi to na rękę), nadszedł styczeń a że wiadomo dla pracodawcy utrzymanie pracownika nie jest tanie to się zgadaliśmy co i jak, jaką mam sytuację i doszliśmy do porozumienia że ja umowy nie podpisuję ale kasę dostaję tak jakbym miała umowę podpisaną czyli nasze polskie minimum (najpierw było że wolą mi dać tyle ile by musieli na mnie wydać, potem że to minimum bo jak zaczynałam to nawet tego minimum nie było

). tak więc poszłam po wypłatę w lutym i zamiast dostać tyle ile się umawialiśmy to ja dalej dostałam tyle co zawsze, więc mówię, że ja inaczej zrozumiałam jak się umawialiśmy i się zaczęła gadka jaki to mamy kryzys, że nie robimy obrotów (my nowe, a czy 5 tys zysku w msc które zrobiłyśmy z dziewczynami dla firmy to mało?), że drugi szef to w ogóle powiedział, że skoro nie robimy obrotów to po co jesteśmy

podpisali umowę z jedną dziewczyną bo ta druga nie chciała i wyobraźcie sobie, że nie dość że przez prawie pół roku byłyśmy wszystkie bez jakiejkolwiek umowy, teraz ma tylko jedna podpisaną to jeszcze w umowie ma że dostaje ten 1000zł a dostaje 800zł.... ja się dziwię że ona się na to zgodziła ale jej bardzo zależy na pracy itd co jednak nie zmienia faktu że cały czas łamią prawo....
no musiałam się wyżalić bo już siły nie mam

aaa i oczywiście zastanawiam się teraz ile dostanę za marzec bo po operacji mnie tydzień nie było i w tym tyg 3 dni to prawie nic nie dostanę
