Ostatnie dni sa dla mnie gorsze od tych pierwszych....jestem przerazona i ogarnia mnie panika, strach co to bedzie jak to sie potoczy bo niczego nie jestem juz pewna....
Kretynka....znalazlam jego telefon i przeczytalam wszystkie smsy jakie do siebie sla.....koteczku-slodziutkie caluski...kupilam nowa sexy czarna koszulke....a on:kochanie, pragne cie tak ze nie moge zasnac....itp....prawie zwymiotowalam widzac co dzialo sie za moimi plecami do niedawna!!!!To tak jak powtorka z naszej historii, ona sie niczym specjanym nie rozni ode mnie .....
Jestem chora z rozpaczy bo moje dotychczas poukladane zycie runelo..i lezy w gruzach i tylko ja nie moge sie podniesc....
Co do mieszkania to on powiedzial ze jak bedzie sobie chcial z nia zycie uozyc i ja tu sprowadzi-czego nie jest pewien....to on sie wyprowadzi i trzeba bedzie znalezc jakas parke by mieszkala u nas w sypialni a bede miala duzy pokoj......na razie po wrzesniu kiedy to wreszcie"wynagrodza sobie stracony czas"(jak to ujeli w smsie)On wraca tutaj do naszego domu i zobaczymy co bedzie dalej....ja nie chce nowych, obcych ludzi pod moim dachem....nie chce zmian.....boze jak sie boje tego wszystkiego i tego ze mam tylko siebie
I dlatego w tym tygodniu jest mi gorzej i jak poszlam do pracy to prawie od razu wyslaliby mnie do Polski....no ale mam bileciki na ten czwartek do nastepnego czwartku.Mama przeze mnie rozchoruje sie na serce i krzyczy na mnie bym zostawila tego morderce i wracala do domu i ja bym tak z checia zrobila ale musze miec papierek z jakiejs szkoly....zeby starczylo mi sil by zaczac te studia i sie wciagnac..jak pierwszy rok zrobie i nie bede chciala isc dalej to drugi rok dokoncze na studium wieczorowo i to bedie 2 lata.Ide do prawnika po porade by zobaczyc jaka mam wladze jako wspolwlasciciel mieszkania w razie gdyby te zdzire chcial tu sprowadzic.A gdybysmy nie dali rady i musieli sprzedac te mieszkanie(mimo ze on zarzeka sie ze je zatrzymamy na nast.2 lata)to kolezanka z pracy powiedziala ze zawsze mam u niej miejsce....kochana








