Poza tym wyznaję zasadę,że jeżeli się umawiamy,a robimy to na ogół przed podjęciem pracy,to każdy zna warunki na jakie się zgodził.Jeśli którejś ze stron,warunki sie nie podobają,bo zmieniły sie okoliczności z jednej czy z drugiej strony,można renegocjować umowę....Podoba się...pracujemy ze soba dalej..Nie możemy ustalić satysfakcjonującego obie strony porozumienia,rozstajemy się w zgodzie i wszystko jest ok...
Jeszcze jedno....Pracownik który jest nam potzrebny w prowadzonym przez nas interesie,zawsze będzie miał lepsze warunki,bo to ja z nim tworzę zespół i nie opłaca mi sie szkolić nowego i czekać ,aż osiągnie wydajnośc tego najlepszego..
Z pkt widzenia pracodawcy,zawsze będę miał odmienne zdanie w niektórych kwestiach niż pracownik..ale jak mówiłem..Od tego są negocjacje ,żeby poprawić swoje warunki pracy..Pamiętajcie tylko....Przystępując do negocjacji,trzeba mieć argumenty,a nie straszaka,że się zwolnicie...jeśli nie dostaniecie więcej kasy ,czy lepszych warunków....Przeszedłem już sam sytuację,kiedy wyszkolona pracownica po 3 latach najzwyczajniej w świecie odeszła ..zakładając interes w tej samej branży 50 metrów ode mnie...Bardzo niekomfortowa sytuacja,ale da się przeżyć...Wierzcie mi więc,że nieufność pracodawców ,nie bierze się z powietrza,a czasami wynika z doświadczen przy prowadzeniu firmy...Oczywiście jest jeszcze coś takiego jak kultura osobista i tego nie nabędzie się na żadnym kursie....To się ma ..lub nie...a przy prowadzeniu firmy,jej brak widoczny jest w takich sytuacjach jak opisała Nikolettkaa....
To że ludzie mają pokończone studia,nie oznacza jeszcze ,że praca ściele się u ich nóg....Trzeba jeszcze umieć ruszać głową,a najlepiej założyć własny bisness...Trudne...ale możliwe.....
Ostatecznie studiów nie kończą ludzie przeciętni....







