Post
autor: rysiabe » 17 cze 2009, 21:55
Cd love story...
A więc, to mi się nie podobało. Ta błyskawiczna zażyłość. I byłam o to zazdrosna, nie o kobietę, bo nawet cienia podejrzenia o romans nie miałam. Zła byłam o tę niewiarygodna bliskość. Jak to tak? Az tak się zaprzyjaźnić z obcą kobietą?
Gdy byliśmy u nich, była dla mnie bardzo miła i sympatyczna.Ale zauważyłam też zauroczenie i fascynację męża jej osobą. Nawet zrobiłam mu scenę o to.Gdy przyjechała do nas, już nie była taka miła. Było drętwo i sztucznie, do tego stopnia, że już nie pojechałam z nimi na dworzec, gdy wyjeżdżali.
Po wakacjach mąż dalej wyjeżdżał kończyć ten projekt, już wiele o niej nie opowiadał, ale czasem mu się wymknęło jakieś ciepłe słowo na jej temat.Na sylwestra koniecznie chciał, by tam jechać, na drugi kraniec Polski, bo "X-owie zapraszają", czyli ona z mężem. Jakoś tak intuicyjnie nie chciałam, załatwiłam błyskawicznie udział w jakimś balu na miejscu. I to był nasz ostatni bal sylwestrowy. Nieudany zresztą, bo on miał żal, że nie pojechaliśmy do X.
Jakoś tak rosła we mnie niechęć do niej i do tej zażyłej przyjaźni. Odetchnęłam, gdy projekt się zakończył. I kontakty się skończyły. Dlatego się wściekłam, gdy za rok ona znowu przyjeżdża i wydało się, ze kontakty telefoniczne i listowe nadal były.
Oj, dziewczyny, jaka ja byłam głupia i zaślepiona!.
Wiele prawdy jest w tym, że żona dowiaduje się ostatnia.
A przecież oznaki wszelakie były, tylko ja ich nie dostrzegałam w odpowiednim świetle.Teraz, z perspektywy czasu, widzę, że było wszystko widoczne jak na dłoni, bo on nie umiał się maskować, a jednocześnie męczył się tym podwójnym życiem i przeżywał katusze.To też było widać.Tylko ja niczego nie widziałam, chociaż lęgły się we mnie jakieś intuicyjne podejrzenia. Ale prędko je odpędzałam od siebie, bo to przecież niemożliwe. Nieee,.. każdy, ale nie on..A taka niby byłam mądra, inteligentna, przenikliwa, tak błyskawicznie mnie coraz to awansowali w pracy, chociaż wcale o to nie zabiegałam. I jednocześnie byłam tak beznadziejnie , tak niewiarygodnie głupia.
Ale to nie wszystko. Jeszcze Wam nie napisałam całości upokorzeń, które mi mój jedyny zafundował. Krew się w Was zagotuje. I jakie to były oznaki, których ja ślepa nie widziałam. Może któraś z tego opisu skorzysta?
Tak, mężczyźni to świnie i gnoje, jak to wyżej napisałyście.
Nikt nie zna tej historii, dopiero tu piszę. Może komuś tym pomogę? może sama sobie pomogę?
Czy chcecie dalej, by Was zanudzać? - bo to jeszcze długaaa historia.